Zakończenie roku i koncert

Blogged by koras as Koncerty, Przeżycia — koras pt 23 czerwca 2006 22:30 — English ver.

gitaraDziś o 10.30 odebrałem świadectwo i rok szkolny się dla mnie zakończył. Mua-ha-ha! Później poszliśmy z SZ i Angeliką do Saskiego i sobie tak gadaliśmy. Nic szczegolnego się nie działo w dzień, może tylko to, że siedziałem wiele godzin i robiłem forum dla ZŁA (na razie w budowie, więc adresu nie podam).

A teraz najciekawsze! Koncert! Koncert uczniów ogniska muzycznego Tonika, gdzie chodzę na gitarę. Przyszedłem sobie wcześniej trochę na próby. Zobaczyłem pannę Karolinę, bo ona gra też tam, tyle że na pianinie i wychodzi jej to świetnie. Było wspaniale. Grali, śpiewali, później Karolina pokazała na co ją stać i na końcu nadeszła kolej na mnie. Dziwnie, co nie? Uczę się 1,5 miesiąca i mnie wziął facet;) Starałem się jak mogłem. Mmmmm, później siadłem i się cały trzęsłem z wrażenia xD Mama mi opowiadała później, że najlepiej grałem. No cóż. Bez wątpienia to Karolina najlepiej grała;) I dostałem dyplom, celująca ocena xD

Mam wakacje! Nightwish brzmi, a ja się lenię. Łiiiii

Wycieczka rowerowa wokoło Zalewu

Blogged by koras as Przeżycia, Rekreacja — koras cz 22 czerwca 2006 22:47 — English ver.

las.jpgDziś po południu z Szalakiem, Bartkiem i Maćkiem wybraliśmy się nad zalew rowerami. Jechaliśmy tzw. Unimilem czyli ścieżką rowerową za Media Marktem. Jechaliśmy, jechaliśmy… Maciek był daleko w tyle. Dojechaliśmy nad tamę i chcieliśmy dotrzeć do ośrodka Marina. Pojechaliśmy lasem, ścieżkami, pełnymi korzeni i pagórków. Były postoje, bo Maciek się wlókł. Ostatni postój w lesie był gdzieś kilometr za tamą. Leżałem na ziemi, nadjechał Bartek, który był w tyle, bo miał zwalone przerzutki… i czekaliśmy… na Maćka. 20 min. minęło, trzeba w drogę, a Maćka nie ma. Przy okazji moja mama dzwoniła i opowiadałem jej jak to jej dziecko pojechało daleko za miasto i włóczy się po lesie. Nie chcieliśmy czekać, więc zostawiliśmy najwytrzymalszego z nas, Szalaka na drodze, a ja z Bartkiem pojechałem dalej. Piękna droga… Taki teren trudny… Mmmmmm
Jechaliśmy… wiele kilometrów, dojechaliśmy do końca zalewu, później mostem na rzece, drogą krajową i dojechaliśmy do Mariny. Okazało się, że ośrodek był 100 metrów od nas, a my nadrobiliśmi kilka może naście kilometrów jadąć całkiem do okoła. Szalo nadjechał, mówił, że Maćka nie ma, szukał go… Troszke się przestraszyliśmy, a tu nagle telefon, Maciek dzwoni, że w domciu już jest. Byliśmy tak źli, że zjedliśmy 4 paczki czipsów, w tym jedną jego… Czytaj więcej…



* * *  Zapraszam do zagłosowania w ankiecie dotyczącej religijności! - zajmuje mniej niż 10 sekund

© Copyright Koras 2006 - 2008. All rights reserved. Proudly powered by wordpress 2.5.1 - Theme Back in Black 2 by neuro
Wygenerowano w 1.080 s, użyto 32 zapytań do bazy danych, od dnia 18.03.2006 stronę odwiedziło 189893 osób, on-line jest 5 osób.