Zakończenie roku i koncert
Dziś o 10.30 odebrałem świadectwo i rok szkolny się dla mnie zakończył. Mua-ha-ha! Później poszliśmy z SZ i Angeliką do Saskiego i sobie tak gadaliśmy. Nic szczegolnego się nie działo w dzień, może tylko to, że siedziałem wiele godzin i robiłem forum dla ZŁA (na razie w budowie, więc adresu nie podam).
A teraz najciekawsze! Koncert! Koncert uczniów ogniska muzycznego Tonika, gdzie chodzę na gitarę. Przyszedłem sobie wcześniej trochę na próby. Zobaczyłem pannę Karolinę, bo ona gra też tam, tyle że na pianinie i wychodzi jej to świetnie. Było wspaniale. Grali, śpiewali, później Karolina pokazała na co ją stać i na końcu nadeszła kolej na mnie. Dziwnie, co nie? Uczę się 1,5 miesiąca i mnie wziął facet;) Starałem się jak mogłem. Mmmmm, później siadłem i się cały trzęsłem z wrażenia xD Mama mi opowiadała później, że najlepiej grałem. No cóż. Bez wątpienia to Karolina najlepiej grała;) I dostałem dyplom, celująca ocena xD
Mam wakacje! Nightwish brzmi, a ja się lenię. Łiiiii
Dziś po południu z Szalakiem, Bartkiem i Maćkiem wybraliśmy się nad zalew rowerami. Jechaliśmy tzw. Unimilem czyli ścieżką rowerową za Media Marktem. Jechaliśmy, jechaliśmy… Maciek był daleko w tyle. Dojechaliśmy nad tamę i chcieliśmy dotrzeć do ośrodka Marina. Pojechaliśmy lasem, ścieżkami, pełnymi korzeni i pagórków. Były postoje, bo Maciek się wlókł. Ostatni postój w lesie był gdzieś kilometr za tamą. Leżałem na ziemi, nadjechał Bartek, który był w tyle, bo miał zwalone przerzutki… i czekaliśmy… na Maćka. 20 min. minęło, trzeba w drogę, a Maćka nie ma. Przy okazji moja mama dzwoniła i opowiadałem jej jak to jej dziecko pojechało daleko za miasto i włóczy się po lesie. Nie chcieliśmy czekać, więc zostawiliśmy najwytrzymalszego z nas, Szalaka na drodze, a ja z Bartkiem pojechałem dalej. Piękna droga… Taki teren trudny… Mmmmmm
odtwarzane: Mon Mar 08, 2010 6:56 pm (2232 minutes ago)