Dzień po piątku trzynastego
Dziś przeglądałem Internet w celu znalezienia ciekawych blogów. Naprawdę dużo śmieci jest… To co interesujące znika w tłumie. Można jednak odszukać kilka ciekawych adresów. Zapomniana przeze mnie już masakrytyczna jest z pewnością godna polecenia. Martin, autor Masy Krytycznej nagrywa też ciekawy podcast o tej samej nazwie, ale nie mogłem usłyszeć żadnego odcinka dziś. Coś się stało chyba z serwerem. Działał jednak podcast Odwyk. Jest on o Bogu, ale w żadnym wypadku o kościele i księżach. Lubię go czasem posłuchać. Inteligentni ludzie są już rzadkością, a Martin z pewnością do mądrych się zalicza.
Dziś byłem na spotkaniu mojej starej klasy. Zobaczyłem kilkanaście tych dawnych twarzy i mi się weselej zrobiło. Jak ja dawno nie widziałem nikogo z 6d oprócz tych co poszli do mojego gimnazjum. Zjedliśmy pizze i poszliśmy grać w piłkę (tak, zgadliście, ja nie grałem jak zwykle). Niestety przegonił nas pan w swym eleganckim tracksuit’cie, a jego siła perswazji mogła zagiąć nawet nasze dość liczne grono. Czytaj więcej…
Dziś o 10.30 odebrałem świadectwo i rok szkolny się dla mnie zakończył. Mua-ha-ha! Później poszliśmy z SZ i Angeliką do Saskiego i sobie tak gadaliśmy. Nic szczegolnego się nie działo w dzień, może tylko to, że siedziałem wiele godzin i robiłem forum dla ZŁA (na razie w budowie, więc adresu nie podam).
Dziś po południu z Szalakiem, Bartkiem i Maćkiem wybraliśmy się nad zalew rowerami. Jechaliśmy tzw. Unimilem czyli ścieżką rowerową za Media Marktem. Jechaliśmy, jechaliśmy… Maciek był daleko w tyle. Dojechaliśmy nad tamę i chcieliśmy dotrzeć do ośrodka Marina. Pojechaliśmy lasem, ścieżkami, pełnymi korzeni i pagórków. Były postoje, bo Maciek się wlókł. Ostatni postój w lesie był gdzieś kilometr za tamą. Leżałem na ziemi, nadjechał Bartek, który był w tyle, bo miał zwalone przerzutki… i czekaliśmy… na Maćka. 20 min. minęło, trzeba w drogę, a Maćka nie ma. Przy okazji moja mama dzwoniła i opowiadałem jej jak to jej dziecko pojechało daleko za miasto i włóczy się po lesie. Nie chcieliśmy czekać, więc zostawiliśmy najwytrzymalszego z nas, Szalaka na drodze, a ja z Bartkiem pojechałem dalej. Piękna droga… Taki teren trudny… Mmmmmm
odtwarzane: Sat Sep 06, 2008 9:29 pm (173 minutes ago)