Wycieczka rowerowa wokoło Zalewu
Dziś po południu z Szalakiem, Bartkiem i Maćkiem wybraliśmy się nad zalew rowerami. Jechaliśmy tzw. Unimilem czyli ścieżką rowerową za Media Marktem. Jechaliśmy, jechaliśmy… Maciek był daleko w tyle. Dojechaliśmy nad tamę i chcieliśmy dotrzeć do ośrodka Marina. Pojechaliśmy lasem, ścieżkami, pełnymi korzeni i pagórków. Były postoje, bo Maciek się wlókł. Ostatni postój w lesie był gdzieś kilometr za tamą. Leżałem na ziemi, nadjechał Bartek, który był w tyle, bo miał zwalone przerzutki… i czekaliśmy… na Maćka. 20 min. minęło, trzeba w drogę, a Maćka nie ma. Przy okazji moja mama dzwoniła i opowiadałem jej jak to jej dziecko pojechało daleko za miasto i włóczy się po lesie. Nie chcieliśmy czekać, więc zostawiliśmy najwytrzymalszego z nas, Szalaka na drodze, a ja z Bartkiem pojechałem dalej. Piękna droga… Taki teren trudny… Mmmmmm
Jechaliśmy… wiele kilometrów, dojechaliśmy do końca zalewu, później mostem na rzece, drogą krajową i dojechaliśmy do Mariny. Okazało się, że ośrodek był 100 metrów od nas, a my nadrobiliśmi kilka może naście kilometrów jadąć całkiem do okoła. Szalo nadjechał, mówił, że Maćka nie ma, szukał go… Troszke się przestraszyliśmy, a tu nagle telefon, Maciek dzwoni, że w domciu już jest. Byliśmy tak źli, że zjedliśmy 4 paczki czipsów, w tym jedną jego… Czytaj więcej…

odtwarzane: Thu Nov 20, 2008 4:42 am (91 minutes ago)