KSU! KSU! KSU!
Właśnie wróciłem z wspaniałego koncertu KSU. Na koncert miałem wybrać się Bolem i jego gromadką, ale nie chciało mi się iść już o czwartej i czekać dwóch godzin. Wybrałem się z Szalem. Podjechaliśmy trajdkiem i 10 po piątej byliśmy. Jego tata nagłaśniał, więc wstęp mieliśmy za darmo. Wprowadził nas pan od świateł i siedzieliśmy w pustej muszli, a do okoła mnóstwo ludzi stało za płotem. Rajchel przyszedł i chcieli się załapać za darmo tak jak my, ale niech płacą xD Nie wprowadził ich Szalo. Później przyszła Bolowa gromadka i o godz. 18 zaczęło się. Były dwa supporty. Na początu jakaś metalowa kapela z uroczą gotycką basistką. Ach taka dziewczyna i tak pocina na gitarce. Później był zespół z Krasnegostawu. Dali czadu. Tak się darli, że nawet słów nie zrozumiełem. Ostry metal jehaaaa!
I była taka fajna sytuacja. Żona gitarzysty, Siczki z KSU przyszła do namiotu z nagłośnieniem gdzie sobie czekaliśmy i powiedziała, żeby założyli na mikrofon jakaś gąbke, bo jej mąż jak będzie chlał piwo to cały zapluje. Rzeczywiście facet przez cały koncert wypił 3 półtoralitrowe butelki i śmiesznie było jak na ziemi się tarzał z gitarą i grał xD…
Mili panowie z ochrony wyrzucali wchodzących na scene ludzi. W powierzu latały glany, a my całą gromadką byliśmy w centrum pogo. Łooo tak nawalali się ludzie, że aż dziwnie. Dopchaliśmy się do sceny i później staliśmy i oglądaliśmy. Dwa razy dostałęm w splot słoneczny i mnie przydusiło, raz glanem w morde xD Śmiesznie było, a że ja umiem opanować ból to się nie przejmowałem raczej. Niech zazdroszczą nam wszyscy.
Koło nas był facet taki i chciał żebyśmy go podnieśli i żeby na scene wszedł. Na scenę wszedł, ale jak chciał zeskoczyć na tłum to się ludzie rozstąpili i koleś przywitał ziemię…
I tak po kilku godzinach się skończyło i koło 22 wracaliśmy do domu. Pojechaliśmy na Zana, w Jacku kupiliśmy sobie Coca-cole, rozpiliśmy ją, później odprowadziliśmy Bola, zadzwoniliśmy do Agaty, śpiewaliśmy i przed 23 wróciłem do domu.

odtwarzane: Mon Jan 05, 2009 5:09 am (399 minutes ago)
Komentarz przez Bolo — 07/05/2006 at 13:02
Korek napisał:
Koło nas był facet taki i chciał żebyśmy go podnieśli i żeby na scene wszedł. Na scenę wszedł, ale jak chciał zeskoczyć na tłum to się ludzie rozstąpili i koleś przywitał ziemię ;)
Pamiętam to,jak go podnieśli i zapytali się czy nic mu nie jest to on tylko:….KSU!….KSU!
Heh,dobry człowiek był,kurde,wiecej tak niebede łbem machał,kark mi teraz tak nawala że chyba sie zastrzele :/