Miło było, ale się skończyło
Obóz w Szklarskiej Porębie dobiegł końca. Dziś to właśnie, w pół do siódmej zjawiłem się z powrotem w moim kochanym mieście. Po kilkunastogodzinnej jeździe, wleczący się niczym żółw pociąg z Jeleniej Góry dotarł w końcu na dworzec Główny w Lublinie. Co dziwne podróż minęła nadzwyczaj szybko.
Do domu przybyłem pełny wspomnień, miłych wrażeń, z nowymi doświadczeniami, zadowolony, a jednocześnie smutny. Dwa tygodnie spędzone razem z nowo poznanymi ludźmi sprawiają, że zżywasz się z nimi naprawdę mocno. Żegnając ich czułem, że wszystko się teraz zmieni. Choć mogę ich spotykać to jednak nie będzie to to samo co wizyty w ich pokojach, wspólne wędrówki po górach. W poprzednim wpisie obiecałem, że opiszę nieco swój wypoczynek. Właściwie to opisu będzie niezbyt dużo, wesprę się raczej linkiem do albumu ze zdjęciami. Obrazy są znacznie bardziej wyraziste niż tekst.
Moja grupa kolonijna składała się głównie z młodszych ode mnie, dużo młodszych, co więcej głównie z dziewczyn. Średnia wieku wynosiła około 13 lat;) Różowe trzynastki, tzw “krejzolki” były na porządku dziennym. Byłem najstarszym przedstawicielem płci męskiej w pociągu. Poznałem tam cztery bardzo miłe koleżanki, jedna w moim wieku, trzy starsze o rok. Naprawdę wspaniałe dziewczyny. Aż miło było takie spotkać, na tym zróżowionym świecie. Właściwie to przez te dwa tygodnie tylko z nimi się zadawałem. Szczególnie lubiłem jedną z nich, każdy wręcz myślał, że ja jakiś kochliwy jestem i to nie tylko zwykła znajomość xD Zaraziła mnie miłością do poezji śpiewanej, konkretnie do Starego Dobrego Małżeństwa. Zawsze lubiłem taką muzykę, ale nie aż do tego stopnia co teraz. Tak, tak, pokój nr. 10 był wspaniały dzięki owej koleżance i jej znajomej. Zawsze wyrzucała mnie od nich jakaś opiekunka, bo przesiadywałem tam aż do nocy. Sytuację wiekową ratowała grupa z Puław, która była z nami tak jakby połączona. Tam średnia wieku była znacznie wyższa, większość ludzi starsza, bądź równa mi wiekiem. Z Puławami jednak nie nawiązałem zbyt mocnych znajomości.
Pierwszy dzień był beznadziejny. Zewsząd dochodziły narzekania na zakwaterowanie, pogodę, na wszystko właściwie. W następnych dniach sytuacja się zmieniła, odczułem jak i inni radość z bycia na kolonii. Wolność, wypoczynek, nowe wrażenia. Coś wspaniałego! Przez te dwa tygodnie zdobyłem kilka szczytów, m. in. Śnieżkę (1602 m.npm.), trochę się opaliłem i ogólnie wypocząłem od szarej codzienności.
Czas na fotki! Oto link do albumu, wypełnionego ponad setką zdjęć. Aż dziwne, że mój stary, wysłużony już cyfrak, aparat wręcz przedpotopowy zrobił tak ładne obrazy. Poprawiłem je jeszcze w programie Picasa, od Googli, tak więc aż miło na nie popatrzeć.
Pełny irytacji, zapisuję ten tekst na dysku, gdyż nawalił mi Internet. Akurat dziś, kiedy wróciłem i chciałem zrobić kilka ważnych rzeczy, m.in. dodać to co właśnie piszę na bloga, padło połączenie, motyla noga. Wpis dodam najprawdopodobniej jutro. Pozdrawiam wszystkich czytelników!

odtwarzane: Sat Sep 06, 2008 9:29 pm (182 minutes ago)
Komentarz przez Carroty (Agata) — 24/07/2007 at 16:05
O, ja też jadę w góry, ale na 2 ostatnie tygodnie sierpnia :). Obejrzałam wszystkie zdjęcia, szkoda tylko, że nie ma podpisów. 3maj się ;* Miłych wakacji. Ech… Ta szkoła będzie bez Was taka pusta…
Komentarz przez koras — 24/07/2007 at 16:13
Podpisy można dodać, ale po co;) Może to zrobię jak będę miał więcej czasu.
A co do Dziewiątki, to dobrze będę wspominał tą szkołę. Wspaniała była;)
Komentarz przez beata — 24/07/2007 at 19:25
ja to samo powtarzam!: ta szkoła będzie bez was okropnie pusta!
“motyla noga” to jeden z ulubionych tekstow mojego ciotecznego brata. Ażeś normalnie mi go przypomniał :) Ale jeszcze bardziej podoba mi się tekst znajomego “no i dupa zbita”. polecam hehe;)
Pozdrawiam!
Komentarz przez Piotrek (Orion) — 25/07/2007 at 15:09
“A co do Dziewiątki, to dobrze będę wspominał tą szkołę. Wspaniała była;)”
Zwłaszcza znajomości z Rajchelem, Arturem, Małochą i Leciem? ;]
Aha, wszystkiego najlepszego.
Komentarz przez koras — 25/07/2007 at 19:55
Hah;) Dzięki. Mało kto wie, że imieniny były moje. I sorry, że tak wcześnie poszedłem, ale musiałem, a poza tym… skończyło się picie;) Dziewiątka to najlepsze gimnazjum.