* * *   indywidualni.org - moja autorska audycja. Zapraszam do słuchania!



Co nowego w operze mydlanej

Blogged by koras as Informacje,Przeżycia — koras wt. 5 lut 2008 21:45 — English ver.

 Chciałem nazwać wpis słowem seriale. Stwierdziłem jednak, że większość z Was pomyśli, że mowa o numerach seryjnych programów tudzież gier. Bynajmniej, chodzi po prostu o popularne telewizyjne tasiemce.

Serial (ang. serial – seryjny) – periodyczna publikacja (np. komiks w odcinkach) lub audycja (np. słuchowisko radiowe). Istotą serialu jest udostępnianie go odbiorcom w odcinkach, w regularnych odstępach czasu. Termin ten najczęściej odnosi się do seriali telewizyjnych i telenowel.

Soap operas czy popularne telenowele, złoto dla przeciętnego Polaka choć nie tylko, przekleństwo dla znacznie mniejszej części społeczeństwa. „M jak miłość”, „Bold and Beautiful” (nie rozumiem intencji tłumacza, który przełożył tytuł jako „Moda na Sukces”) czy „Klan”. Telewizyjne zapychajki czasu, wciągające z pozoru historie opowiadające o życiu. Warte oglądania serie uczące nas jak postępować i jak żyć. Czy tak jest na prawdę? Subiektywnie krzyknę: Ależ nie!

Zaliczam się do grona osób gardzących telewizją, gdy zacznę żyć on my own w ogóle nie zaopatrzę się w teleodbiornik. Dlaczego zapyta przeciętny Polak? A dlatego właśnie, że trzymam się z dala od mainstreamowego gówna, tandety, pochłaniającej cenny wolny czas człowieka… A skoro o tandecie mowa warto poruszyć właśnie temat seriali telewizyjnych. W końcu nie istnieje nic IMHO gorszego w eterze, nic tak paczącego człowieka, co byłoby popularne na tak wielką skalę.

Jeszcze w gimnazjum mój polonista (szacunek dla pana K. mam ogromny) mawiał zawsze, iż telewizyjne odcinkowce niszczą światopogląd i zawężają horyzonty. Z upływem czasu obserwowałem jak wielki odsetek osób regularnie ogląda seriale i jak wpływa to na ich życie. Decyzje podejmowane pod wpływem obejrzanych odcinków „M jak miłość” lub wszechobecne opowieści cóż zdarzyło się w ostatnich odcinkach ulubionych odcinków… Szkoda pisać.

W porządku, raz na jakiś czas można włączyć telewizor i znaleźć coś wartościowego, ale nie oglądać codziennie smętną telenowelę. Seriale komediowe w nieznacznym stopniu rozumiem. W końcu tacy „Kiepscy” wyśmiewają idiotycznie skonstruowaną rzeczywistość, może w niezbyt mądrym stopniu, aczkolwiek przesłanie z nich można jakieś wysnuć. Co do telenowel, stanowiących jedynie rozrywkę nieintelektualną mam jednak podejście zamknięte. Brrrry, odrzuca mnie taka rozrywka.

Czy nie lepiej przeczytać jakąkolwiek dobrą książkę, posłuchać wartościowych podcastów, albo zwyczajnie poczytać wikipedię? Ludzie, ile czasu zabiera wam telewizor, ile czasu spędzacie oglądając seriale, które przez 30 minut cieszą oko, a następnie wylatują z głowy.

Ktoś powie – „Ale seriale są moją jedyną ucieczką od szarej rzeczywistości”. Muszę ze smutkiem przyznać, że osoba ta straciła chyba pomysły na pozytywne spędzanie wolnego czasu. Można go zapełnić chociażby słuchając ambitnej muzyki, ucząc się grać na dowolnym instrumencie… albo wybrać się na spacer ze znajomymi. Po co marnować nasz cenny czas, którego nigdy za wiele…

Kończę, bo szkoła mnie popędza, wypadałoby zrobić choć odrobinę prac domowych, nie zostawiać wszystkiego na długą przerwę.

p.s. Pozdrawiam fanów „M jak Miłość”;)
p.p.s. Jak w komentarzach zacznie się jakiś ruch to dziękuje za wszystkie obelgi;)

4 komentarze

  1. Komentarz by bolo — 05/02/2008 at 23:46

    „Ludzie, ile czasu zabiera wam telewizor, ile czasu spędzacie oglądając seriale, które przez 30 minut cieszą oko, a następnie wylatują z głowy.” ehem ehem a Koras takie jedno pytanie;D ile Ty codziennie tracisz czasu przy komputerze?;D to taka drobna nic nie znacząca aluzja;)

  2. Komentarz by koras — 05/02/2008 at 23:50

    Zdecydowanie więcej niż powinienem. Ale w takim Internecie to znajdę przynajmniej tony informacji, właściwie to totalnymi pierdołami się nie zajmuję w gruncie rzeczy, bo cenie swój czas…
    Hmm, ale tak, tak przy kompie to ja potrafię xD No trudno, lepiej czytać wikipedię niż oglądać telenowele xD

  3. Komentarz by Issa — 06/02/2008 at 22:06

    Hmm… w sumie nic nie mam do seriali, czasami sama je oglądam przy kolacji. Nie rozumiem natomiast fenomenu telenowel i to one mnie denerwują. Przyznaję się szczerze – mam na swoim koncie kilka, głównie z wczesnych lat młodości. Potem zdałam sobie sprawę z tego, że są coraz gorsze, zapełniają czas i nie wnoszą niczego wartościowego w moje życie. I dlatego nie rozumiem tych wszystkich ludzi, którzy zachwycają się np. ”Mariną” i uzależniają wszystkie czynności od godziny jej emitowania w telewizji…

  4. Komentarz by katssen — 02/04/2008 at 17:20

    Opery mydlane (sagi rodzinne wlokące się w nieskończoność) same w sobie faktycznie są zapychaczami programu. Ale mają niestety swoją filozofię i rację bytu. Ich fenomen polega na tym, że są proste w odbiorze, oglądanie ich nie wymaga wysiłku i są odzwierciedleniem codzienności, pokazują, że ze swoimi problemami nie jesteśmy jedyni – inni mają podobne. Aby podnieść ich wartość autorzy takiego np. „Klanu” (soap opera) wplatają w jego treść wątki chorych na AIDS, z niewydolnością nerek, z zespołem Downa, problemy osób uzależnionych, itd.. Może się wydawać, że nie jest to zbyt wiele, ale jednak coś daje. Przede wszystkim dlatego, że spora część społeczeństwa bierze takie seriale całkiem na serio (utożsamianie aktorów grających w mydlanych operach z ich serialowymi kreacjami). Wykorzystano to, aby dać ludziom coś więcej niż puste odzwierciedlenie rzeczywistości. To już coś wg mnie ;)

    A jeśli chodzi o telenowele – historie miłości, która musi się spełnić, to po prostu odpowiedź na nasze smutne utęsknienie za naszą własną WIELKĄ, NIESPEŁNIONĄ MIŁOŚCIĄ – można się bezpiecznie powzruszać, pofascynować, a potem wrócić do własnego nieudanego życia z nadzieją, że nas też to spotka.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.

© Copyright Koras 2006 - 2009. All rights reserved. Proudly powered by wordpress 6.2.4 - Theme Back in Black 2 by neuro