Bo kocham muzykę w noce i dnie…
Shyna napisał na swym blogu wpis ciekawy, zasilając blogosferę notką niezwykle pozytywną. Niepisana umowa była taka, iż napiszę również coś u siebie jeśli uda mi się przekonać go do popełnienia wpisu. Tyle go przecież nękam i zachęcam, aby usiadł i naskrobał tekst poruszający i z przesłaniem, jak to zwykle czyni. Ja się doczekałem, on doczeka się czegoś ode mnie, ale nie będzie to żaden filozoficzny artykulik. Chciałbym zamieścić utwór który improwizując sobie na gitarze, właśnie nagrałem.
Siedziałem dziś wieczorem nie mając co ze sobą zrobić, gdy chwyciłem gitarę i zagrałem kilka smutnych dźwięków. Właściwie mi się spodobały, więc usiadłem przed monitorem i włączyłem program nagrywający. Całość nagrałem za pierwszym razem, właściwie drugim, bo gitary nagrane są na dwie ścieżki. „Utwór” to pełna improwizacja, osobiście muszę powiedzieć, że mi się nawet spodobała, ciekawe jak Wam…
PS: Mam nadzieję, że nie wyszło aż tak źle:)
Komentarz by Shyna — 03/05/2008 at 00:35
Szkoda, że ja nic o tej umowie nie wiedziałem… Co do utworu to powiem tak: Ponieważ wiem, że to improwizacja to całkiem niezła; na pewno milej się tego słucha niż to co mi pod oknem Ziarno w piątek wygrywało ;)
Komentarz by koras — 03/05/2008 at 00:44
Rano coś mówiłeś, żebym pisał, bo ty już masz na drugą pomysł. W sumie nieważne:P Ostatnio tak sobie tylko improwizuję, bo z zespołem grać za bardzo nie mamy gdzie.
Komentarz by cimlik — 03/05/2008 at 10:37
Wypas, zacna solówa ;].