Uciekając od paranoi
Czwartek, przedostatni dzień ferii w moim województwie. Kilka godzin pozostało do piątku, który tak naprawdę nie będzie dla mnie już dniem wolnym. Właśnie dziś postanawiam podsumować minione dni. Myślałem, że te ferie będą dla mnie czymś zbawiennym, dostarczą czegoś nowego, a tymczasem chyba się przeliczyłem. Cóż, bywa, muszę jednak coś napisać, żeby nie popaść w beznadzieję. Przynajmniej wpis na tym blogu będę mógł zakwalifikować jako swoistego plusa (których mało). Uzależniłem się chyba od szkoły, która przecież mnie irytuje, nie wiedziałem co zrobić z wolnym czasem. Utopiłem się w swoim lenistwie, przespałem większość czasu i nie zrobiłem nic budującego. Czytaj więcej…
Wpis powstaje, gdyż mam coraz mniej cierpliwości do otaczającej mnie ze wszystkich kierunków dosłowności i przesadnej powagi. Chciałbym napisać parę słów o ludziach, których często mam okazję spotykać. Ludziach niezwykle sztywnych, pozbawionych prostych marzeń, zatraconych w swej szarości (lub dorosłości) na tyle, iż nie są w stanie uśmiechnąć się z byle żartu tudzież śmiesznej sytuacji. Marność! Brak dystansu do siebie, do świata, nuda, brak poczucia humoru, stres wywołany byle czym, wieczne spinanie się i cholerna schematyczność. Brak spontaniczności, pozytywnych myśli i świeżych pomysłów w głowie…
LubMUN – the simulation of a conference of a well known organisation. The simulation of a debate of United Nations. What’s this? Can you imagine students debating the issues facing today’s world, dressed in national costumes of 'their’ countries? Many of them look like very funny especially arabic countries. The great event in which I can participate. Me and my friend Paweł are delegates from Saudi Arabia, dressed in turbans and… suits. Since yesterday afternoon we have been working resolving problems of today’s world. Very responsible task, extremly boring but quite funny. Funny because there are a lot of comic situations like changing official presentations on the projector, by jokers connected to the projector by wi-fi… 