* * *   indywidualni.org - moja autorska audycja. Zapraszam do słuchania!



Tarja Turunen „My Winter Storm” – recenzja

Blogged by koras as Recenzje,Sztuka,Tarja Turunen — koras śr 21 Lis 2007 18:46 — English ver.

 Ostatnio znalazłem się w posiadaniu nowej płyty Tarji Turunen, byłej wokalistki Nightwish’a, kobiety o najwspanialszym głosie jaki mogę sobie wyobrazić. My Winter Storm – tak brzmi nazwa nowego albumu, sławnej fińskiej wokalistki. Płyta jest całkiem niezła, a jako, że Tarję wybitnie lubię i podziwiam to napisałem recenzję krążka. Starałem się ocenić go jak najdokładniej. Szkoda, że na jego szczegółowe przesłuchanie miałem czas jedynie w nocy. Cóż, ostatnio nawet odechciało mi się wracać ze szkoły do domu, bo i tak zamiast różnych miłych rzeczy muszę odrabiać codziennie stosy zadań z fizyki… No dobrze, przejdźmy do recenzji, bo trochę przynudzam…

Tarja Turunen „My Winter Storm” (2007)

  1. Ite, Missa Est – półminutowe intro rozpoczynające płytę, płynnie przechodzi do kolejnej piosenki, jest właściwie jej początkiem
  2. I Walk Alone – piosenka zapewne najbardziej znana na płycie. To jej teledysk można oglądać w Internecie od około miesiąca. Całkiem niezła i chwytliwa. Dostanie 8/10.
  3. Lost Northern Star – utwór, który szczerze mówiąc średnio mi się podoba. Taki jakiś wymuszenie mroczny jest. Ocena: 6/10.
  4. Seeking For The Reign – przejście, które płynnie łączy się z kolejną piosenką
  5. The Reign – Delikatna i powabna piosenka. Pierwsza z wolnych na płycie, całkiem niezła i dość smutna. Słuchając można się nią owinąć i przytulić. Dobra na jesienne wieczory, aczkolwiek nie najlepsza na płycie – 8/10.
  6. The Escape Of The Doll – kolejne przejście, nastrajające nas do klimatu kolejnej piosenki
  7. My Little Phoenix – dramatyczna i smutna. Właściwie to podoba mi się częściowo, ale 7/10 dostanie.
  8. Die Alive – nieco szybsza na płycie, nawet wpada w ucho, ale mi osobiście nie podchodzi – 7/10.
  9. Boy And The Ghost – wolna i ładna piosenka, balladka, która niesłychanie potrafi skłonić do reflekcji – 8+/10.
  10. Sing For Me – piosenka niczym ze smutnej teatralnej sztuki, ukrywa w sobie piękno – 8/10.
  11. Oasis – niczym kołysanka wprowadza w pozytywną senność, jest piękna, właściwie wokal stanowi 2/5 tej piosenki tylko, a w pozostałej części jest instrumentalna – 8/10.
  12. Poison – cover Alice Cooper. Wersja IMHO bardziej przyjazna dla ucha. Jest genialna, tajemnicza i potrzeba wielu przesłuchań, żeby odkryć ją w całości. – 9/10.
  13. Our Great Divide – wygląda na to, że to moja ulubiona piosenka na płycie. Wolna, o wspaniałym wokalu Tarji, zachwyca swoją lekkością i pięknem. Dostanie 10/10!
  14. Sunset – jest to krótkie przejście płynnie połączone z kolejną piosenką
  15. Damned And Divine – ładna kompozycja, po raz n’ty powiem, że o bardzo tajemniczej strukturze – 7/10.
  16. Ciaran’s Well – piosenka szybsza, mocniejsza i dość mroczna. Szkoda, że nie skomponował jej Tuomas z Nightwish’a, bo była by o wiele lepsza. Wg. mnie całkiem przeciętna. 6/10.
  17. Minor Heaven – kolejna ballada, lecz rozkręcająca się pod koniec. Dość ładna, spokojna i miła dla ucha. 8/10.
  18. Calling Grace – świetna nastrojowa, wolna piosenka z akustyczną, spokojną gitarą w tle. Zmusza człowieka do melancholii i zastanowienia nad sobą. Co mam jej żałować, dam 9+/10.
  19. Damned Vampires & Gothic Divine (bonus) – nastrojowa, ładna, przesterowana gitara w tle – 8/10.
  20. I Walk Alone (artist version, bonus) – „I Walk Alone” w wersji nieco lżejszej – 8/10.
  21. I Walk Alone (In Extremo remix, bonus) – „I Walk Alone” w wersji powiedzieć można ludowej – 8/10.

Ogólna ocena płyty: 7/10.

My Winter Storm nie zachwyciła mnie całkowicie. Zawiera dużo ładnych piosenek, szkoda tylko, że jedynie wokal odpowiada moim oczekiwaniom. Muzyka sama w sobie, może poza kilkoma wyjątkami nie jest czymś szczególnym. Płyta aczkolwiek jest dobra, może i bardzo dobra, ale brakuje jej charakterystycznego Nightwish’owego brzmienia. Całość jest jakby ze ścieżki dźwiękowej do smutnej sztuki teatralnej. Zachwyca, ale nie nadaje się do słuchania na co dzień. Album jest idealny na chłodne wieczory i skłania do naprawdę poważnych przemyśleń. Cóż, ładnie Tarja zaczęłaś, wolałem Cię jednak w Nightwish’u miła damo. Teraz jest tak, iż Ty masz stosunkowo słaby podkład, a w Nightwish’u wokal kuleje. Cóż, trudno…

Mimo wszystko ubolewam, że nie mam jeszcze oryginału tylko całość w mp3’kach, ale nadrobię to. Ta płyta powinna leżeć na mojej półce w niedalekiej przyszłości. Jakość jest najważniejsza;)

7 komentarzy »

  1. Comment by Anlaya — 21/11/2007 at 21:32

    Muszę koniecznie tego posłuchać. Fajna recenzja, jak się czyta, to aż samemu chce się coś zrecenzjować. ;) Wydaje mi się, że Tarja chciała stworzyć coś odmiennego od jej twórczości z chłopakami w Nightwishu. Gdyby to brzmiało tak jak zespół, pojawiłyby się pretensje, że nie potrafi zrobić niczego we własnym stylu. Trafione podsumowanie! I ona, i zespół coś stracili, aczkolwiek być może to kwestia przyzwyczajenia.
    Pozdrawiam!

  2. Comment by android3 — 03/12/2007 at 16:16

    Płyta jest piękna i nie zgadzam się z opinią, że nie nadaje się do codziennego słuchania. Słucham jej dwa, trzy razy dziennie. Początkowo mnie przeraziła, po pierwszym przesłuchaniu stwierdziłem, że Tarja poszła w eksperyment i minęła się z muzyką. A później wysłuchałem płyty już bez słuchawek, w przestrzeni. Coś niesamowitego. Tutaj muzyka pełni rolę służalczą wobec głosu, ale niedoróbek muzycznych nie zauważyłem. Zaczynam się obawiać, bo chyba powoli się uzależniam od tej płytki. Najbardziej urzekający kawałek dla mnie to Damned Vapires & Gothik Divine, dziwny, tajemniczy, wsysający w siebie, aby później wyrzucić słuchacza gdzieś… daleko. Płyta klimatyczna, niezwykle spójna i logiczna. I smutna, jak cała historia wyrzucenia Tarji z Nightwisha. Zresztą dedykacja na płycie mówi sama za siebie:
    wszystkim moim zimowym burzom przeżywanym w miastach, krajach, wsiach, na północy, południu, wschodzie i zachodzie (cytat z pamięci, więc pewnie niedokładny). Coś tak gorąco emocjonalnego, a jednocześnie bez płytkiej czułostkowości można stworzyć tylko w zlodowaciałej z żalu duszy. Polecam.
    PS. Mam cd+dvd z piekną „zimną okładką”:)

  3. Comment by koras — 03/12/2007 at 19:33

    Ostatnio się trochę bardziej osłuchałem i wobec tego: http://koras.indywidualni.org/tarja-turunen-kilka-nagran-z-pieknego-koncertu/ ;)
    Nightwish bez niej to nie Nightwish;)

  4. Comment by Mysza — 28/12/2007 at 11:44

    Mysle, ze zbyt ostro oceniłeś aranzację płyty i muzyków Tarji… Nie chce nic mówić ale muzycy są wybitni! Płyta ma fenomenalną sekcję rytmiczną i smyczkową. Owszem charakter płyty jest chłodny i spokojny, bo to płyta Tarji a nie Nightwish, gdzie kawałki były raczej powerowe. Na tych nagraniach dużo wyraźniej widać warsztat Tarji, idealnie technicznie ustawiony głos oraz zwraca uwagę na interpretację tekstowo-muzyczną. Co do aranżacji- rzadko zdarzają się tak dobrze wyprodukowane płyty, porażająco pasujące chórki, riffy robiące faktyczne tło a nie wysuwające się przed wokal, mocny bas o fajnej barwie i ta wiolonczela- swoją drogą ukłony dla pana z zespołu Apocaliptyca. Swoją drogą, intro o którym wspomniałeś to nic innego jak część z Reqiem Mozart’a. Szczerze polecam! Wracając do okładki… To ona przybiła mój wzrok między dziesiątkami innych w Empiku :)

  5. Comment by Kali — 23/05/2008 at 16:27

    Wybacz, ale nigdzie nie było powiedziane, że solowa płyta Tarji ma przypominać Nightwish. Bardzo dobrze, że nie próbuje ich kopiować i odnalazła swój styl oraz muzykę. Dla mnie jest ona wybitnie dobra. Po prostu tego oczekiwałam po nowym albumie.
    Dobra recenzja, aczkolwiek nieco krótka i trochę brakuje emocji ;)
    Pozdrawiam!

  6. Comment by Varhalla — 15/08/2008 at 09:28

    Tez się zgadzam z tym,że nie o to przecież chodzi, że solowe płyty Tarji miały być podobne do Nightwisha.

  7. Comment by carolle — 27/08/2009 at 11:58

    Uwielbiam tą płytę i być może do grona ekspertów nie mogę się zaliczyć ale słucham jej od dłuższego czasu i nadal się nią zachwycam a piosenki sprawiają że miłe ciarki przechodzą po plecach. Miało być inne niż Nightwish, nie jest to samo ale jest podobne. Jedyne co mogę zarzucić tej płycie to brak Nightwisha przy idealnym wokalu Tarji. Lecz mimo mego uwielbienie dla Tuomasa , jego tekstów i cudownych palców muszę przyznać że ‚My winter storm’ jest znacznie lepsza niż ‚Dar passion play’ i to dzięki głosowi Tarji fani pokochali piosenki zespołu i w żadnym razie nie da rady zastąpić go wokal Anette. Mimo że uwielbiam Nightwish to kupienie DPP było dla mnie stratą pieniędzy czego nie mogę powiedzieć o krążku Tarji.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI - (uwaga!)

Leave a comment

You must be logged in to post a comment.

© Copyright Koras 2006 - 2009. All rights reserved. Proudly powered by wordpress 4.7.5 - Theme Back in Black 2 by neuro